Święta.. idą święta.. eeech..

Wychodzi na to, że moje ostatnie notatki powstają tylko wtedy, gdy moje ciśnienie jest tuż pod najwyższą możliwą dla człowieka granicą..

Jutro, wg kalendarzyka, mam pierwszy dzień okresu. Ale to znaczy, że już za mną jest PMS. A to znaczy, że nie jestem czepialska i nerwowa. Poza tym zaobserwowałam apogeum mojego PMSa w czwartek. Mamy niedzielę, więc naprawdę to już dawno jest za mną..

A jednak..

Kilka minut temu była awantura.. sąsiedzi znów się nasłuchali.. tym razem poszło o.. CHOINKĘ!!!

Siostra wyczytała na forach (nie wiem jakich, ale jakbym do nich dotarła, to posypałyby się bluzgi – specjalnie bym się zarejestrowała, by wyrazić swoją dezaprobatę dla głupoty ludzkiej), że najlepiej, jak już mniej więcej w połowie listopada wystawi się choinkę, by przyzwyczaić koty do jej obecności w mieszkaniu. Przyzwyczaić do czegoś, co ma rację swojego bytu przez równe 14 dni na rok. Więc teraz po każdym powrocie z pracy koty będą okrzyczane za przewrócone drzewko. Przy każdym podgryzaniu sztucznej zieleniny będą przeganiane (nie wspomnę o zielonym niestrawnym badziewiu w ich jelitach). I tak przez jakieś dwa, trzy miesiące, bo bazując na doświadczeniu z wcześniejszych świąt siostra schowa drzewko najwcześniej w pierwszej połowie lutego. Naprawdę tym sierściuchom potrzeba tyle stresu? Nie wystarczy postawić choinki równo 24 grudnia i schować ją 6, 7 stycznia? I jeszcze to jej (siostry) obstawanie „chcę mieć w tym roku choinkę”. Jakby jej nie miała przez ostatnie 4 lata. Mierzi mnie to – nie jest katoliczką, nie jest poganką, ale drzewko stawia. Żeby to było ze względu na syna, by nie było mu przykro w szkole, gdy koledzy będą opowiadać o choince i prezentach. Jeśli opowiadają o świętach i jedzeniu, to jakoś mojej siostry nie pobudza do ugotowania wigilijnych potraw, by synowi nie było przykro. No i te prezenty. Postaw się a zastaw. Jeśli już teraz stoi choinka, to rozumiem, że jak w zeszłym roku, nakupuje mu tyle prezentów, że nie będzie miała na czynsz. Choć niemal co roku powtarzam jej, że nie stać ją na taki jednorazowy wydatek, więc najlepiej byłoby, gdyby każdego miesiąca kupiła coś fajnego, niedrogiego i schowała, by 24.12 położyć pod choinką.

Uff.. trochę mi przeszło.. uspokoiłam się.. oczywiście kłótnia nie była tylko o choinkę… :/ ale i kilka pierdół, które siostra wyciągnęła, a miały miejsce kiedyś tam, tylko czekały na swój czas :/

Efektem powyższego jest wysłana wiadomość do selfstorage dotyczący wynajmu komórki na moje skrzynie i niemal godzinne siedzenie na oeliksie w celach poszukiwania pokoju do wynajmu.

Masakra..

ale któregoś dnia ten wbijający się gwóźdź tak mnie będzie uwierał, że w końcu ruszę dupsko i się wezmę zamiast wyć..

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s