Poczucie obowiązku..

Bardzo nie lubię, gdy ktoś utrzymuje ze mną kontakt li tylko z poczucia obowiązku. Zwłaszcza, gdy jest to krewny. A bardziej krewnego niż brat i jego żona, to już chyba być nie może..

Podejrzewam, że bratowa za mną nie przepada. I tak już jest od czasów, gdy tylko ze sobą chodzili. Niemiło się czułam, gdy już się pobrali i brat zamieszkał z nią u jej rodziców. By móc ze mną porozmawiać, wychodził pod pretekstem naprawienia czegoś w samochodzie i siedząc w nim, gadaliśmy pół godziny, godzinę, czasem jeszcze dłużej. Gdy żona pokapowała się, że Benji raczej niczego nie naprawia, to szła sprawdzać, co robi i gdy przyłapała go z telefonem przy uchu, to na jej pytanie „z kim rozmawiasz” odpowiadał „z Krzyśkiem” czy innym Ryśkiem. Byłam w związku z żonatym facetem, sama byłam zdradzana. Czuję ból jednej i drugiej strony. Ale żeby doprowadzać do takiej sytuacji, by rodzeństwo musiało się ukrywać, by pogadać. Chore.
Teraz mieszkają na swoim. Mają półrocznego synka. Odwiedziłam ich tylko raz. W lipcu. Byłam przejazdem z siostrą i jej synem. Byliśmy u nich niecałe 10 minut. Przyjęci byliśmy na stojąco w kuchni. Rozumiem, że jeszcze wszystko w powijakach (wybudowali się, ale teraz wszystko rozgrzebane, bo wykańczają). Bratowa siedziała z swoim bratem i jego żoną w salonie. My byłyśmy z naszym bratem w kuchni. Po chwili bratowa przyniosła synka, by tata go potrzymał, a sama zniknęła w salonie.
Jakiś 2 tygodnie temu dzwoniłam do niej, bo chciałam się umówić do kosmetyczki na przedłużanie rzęs. Kiedyś bratowa pracowała w jednym z dwóch salonów na tej samej ulicy, gdzie ja chciałam się umówić, ale nie wiem w którym. Dzwoniłam, by dowiedzieć się, czy ma jakąś opinię i czy poleca usługi. Ale nie odebrała, nie oddzwoniła, nie napisała. Kompletne zero odzewu. Tydzień temu pisałam do brata, by mi powiedział, czy jego żona pracowała w tym konkretnym salonie, albo czy coś wie o pracującej tam kosmetyczce. Brat nie odpisał. Dwa dni temu dostałam MMSa od bratowej ze zdjęciem siedmiomiesięcznego bratanka. Ot, tak po prostu. Ostatni raz, kiedy dostałam coś od bratowej na telefon, to było tuż po narodzinach (jakieś dwa tygodnie).

nie odpisałam, nie oddzwoniłam, nie odezwałam się w jakikolwiek inny sposób..

Nie wiem kiedy i jak mocno ją ugryzłam, że mnie nie lubi. Ale mam do niej żal, że częściowo przez nią nie mam kontaktu z bratem i całkowicie z bratankiem. Różnica wieku między nami jest dość spora, bym miała ciągle pierwsza do niej wyciągać rękę (20 lat).

To by było na tyle..

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s